Auschwitz-Memento
  • A
  • A+
  • A
Auschwitz-Memento

Józef Szajna, wielki artysta i były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, mawiał: Inni nie chcą pamiętać, a ja nie mogę zapomnieć. Mam podobny kłopot z pamięcią. Przez ponad dwadzieścia lat poznawałem świat Auschwitz wysłuchując setek opowieści byłych więźniów tego obozu. Z wieloma z nich się zaprzyjaźniłem, towarzyszyłem im w sytuacjach oficjalnych i nieoficjalnych, podążałem za nimi tymi samymi poplątanymi ścieżkami, którymi wiodło ich życie. Ich życie, ich świat stawały się po części moimi. Aż zaczęli znikać, odchodzić na zawsze…

Dziś już nie ma wśród nas żadnego z nich. I nie ma tego ich świata. A ja nie mogę zapomnieć… Podobnie jak Marian Kołodziej, więzień Auschwitz z pierwszego transportu, który do ostatnich dni życia opisywał świat obozu na monumentalnej, wstrząsającej wystawie Labirynty. Klisze Pamięci , którą można oglądać podziemiach kościoła Franciszkanów w Harmężach koło Oświęcimia. To do niej nawiązuje tytuł bloga.

Zapraszam do Labiryntów Auschwitz, do świata, którego już nie ma.

Bogdan Wasztyl

Powrót do przeszłości

Ich odyseja rozpoczęła się 1 sierpnia 1944 roku, w dniu wybuchu powstania w Warszawie. Właściwie był to jedynie prolog. Na dobre (i złe) wyruszyły dopiero na początku października z obozu przejściowego w Pruszkowie, by po kilku miesiącach zatrzymać się na Kaukazie. Po drodze zgubiły matkę, zdrowie i ojczyznę. Siostry Ludwika i Krystyna Zienkiewicz miały wtedy […] czytaj więcej »

Przedostatnia podróż

Wstał wcześnie rano. Ogolił się, założył odświętne ubranie. Dziesiątki dokumentów i pism procesowych wrzucił do pękatej torby. – To wszystko co mam. Historia mojego upadku – pomyślał. Najpierw pojechał do Ozimka. Zza bramy spojrzał na dom, który kupił przed 38 laty i z którego go wyrzucono. Nie spotkał byłej żony, ani syna. W Kędzierzynie przesiadł […] czytaj więcej »

Bilet do piekła

Stykał się z najgorszym złem. Widział, jak w strasznych mękach umierali koledzy i sam wielokrotnie ocierał się o śmierć. Przebywał w koszmarnych osadach wśród tysięcy kalek po odmrożeniach, z obciętymi nosami, rękami, nogami… I takich ludzi nauczył się kochać, bo innych nie było. Wypowiedział banalną prawdę, że nie to jest ważne, czy ktoś jest biały, […] czytaj więcej »

Diament

Pokazał mi złamany przed laty, nieruchomy palec, przestrzelone ramię i strzaskaną kostkę. W klapie jego marynarki dostrzegłem dwa znaczki – więźnia obozu koncentracyjnego i żołnierza Armii Krajowej.  Powiedział, że przez całe życie walczył i musi wypełnić jeszcze jedną misję. Spotkałem go w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy przyjechał do Polski na wieść o tym, […] czytaj więcej »

Wierzyłem, że żyjesz…
Część trzecia

9  – Długo wyrzucałem sobie, że wyruszyłem do Czerników tak późno, że zwlekałem. Do Cyli też miałem żal, że na mnie nie czekała – przyzna po latach Jerzy Bielecki. W maju 1945 roku przeniósł się do Krakowa. Maturę zdał w III Gimnazjum im. Sobieskiego. Studiował budowę samochodów i ciągników na Wydziale Politechnicznym AGH. Nakaz pracy […] czytaj więcej »

Wierzyłem, że żyjesz…
Część druga

5 21 lipca 1944 roku, piątek. Punktualnie o piętnastej Jurek wychodzi na balkon i podnosi ręce. Potem zgłasza się do SS-Rottenführera Titze z prośbą o zwolnienie na kilkanaście minut. Obiecuje załatwić dla esesmana kiełbasę od kolegów pracujących w rzeźni. Wychodzi z budynku, po czym wchodzi z powrotem od strony rampy rzadko uczęszczanymi schodami. Biegnie na […] czytaj więcej »

Wierzyłem, że żyjesz…
Część pierwsza

Październikowy, chłodny dzień 2011 roku. Nowotarski cmentarz. Za trumną wolno sunie tłum żałobników. W trumnie Jerzy Bielecki. Trudno uwierzyć… Wciąż mam go przed oczami. Żywego. Szczupły, wysoki, wyprostowany, z siwą, bujną czupryną nie wygląda na swoje lata. Pisze, opowiada, udziela wywiadów. Podróżuje: Nowy Jork, Tel Aviv, Hamburg, Kraków, Chorzów, Oświęcim… Przez telefon, gdy pozna znajomego, […] czytaj więcej »

PIERWSI W AUSCHWITZ
Część czwarta

Stacja XII – KWARANTANNA Jerzy Bielecki, numer obozowy 243: Mija parę dni. Wszystkie podobne do siebie. Wszystkie zaczynają się i kończą rutynowym apelem. Przywykamy do bicia, do kapów i esesmanów, esesmani przyzwyczajają się do nas. Niemcy konsekwentnie dążą do bezwzględnego podporządkowania więźniów niszczycielskiemu systemowi. Chcą w najkrótszym czasie zrobić z nas bezwolne automaty reagujące tylko […] czytaj więcej »

PIERWSI W AUSCHWITZ
Część trzecia

Stacja IX – NUMERY Józef Stós, numer obozowy 752: Dolmetscher krąży między stolikami, służąc tłumaczeniem. Baltaziński – były oficer armii austriackiej, ziemianin z miasta Brzeska, patriota – ma nasze zaufanie, to znaczy tej dwudziestoosobowej, zwartej grupy, skupionej wokół niego. Z klasy przedmaturalnej przyjechało nas tu pięciu. Wszyscy aresztowani 3 maja. Ze starszych od nas było […] czytaj więcej »

PIERWSI W AUSCHWITZ
Część druga

Stacja V – MARSZ Jerzy Bielecki, numer obozowy 243: Skoro świt poderwano nas na nogi. Ustawianie i przeliczanie setek trwało ze trzy kwadranse. Liczono nas już pewnie po raz czwarty, gdy od śródmieścia dobiegł szum nadjeżdżających samochodów, a potem zgrzyt hamulców i trzask zamykanych drzwiczek. Na placu ukazał się oficer w asyście gestapowców. Przeliczono nas […] czytaj więcej »