Auschwitz-Memento
  • A
  • A+
  • A
Auschwitz-Memento

Zygmunt Urbańczyk ps. „Zagłoba” i „Schwartz” dowódca placówki Armii Krajowej w Osieku.

16 października 2021

Urodzony w Osieku 23 grudnia 1896 roku. Syn Józefa i Rozalii z Lekkich.

We wrześniu 1939 roku zaangażował się w akcję udzielania pomocy doraźnej rannym żołnierzom polskim, wycofującym się przez Osiek z pozycji obronnej pod Pszczyną. Na własnym rowerze zwoził kontuzjowanych na punkt opatrunkowy, który zorganizowano przy miejscowej plebanii.

Do organizacji konspiracyjnej Związku Walki Zbrojnej zwerbowany został przez członka sztabu obwodu oświęcimskiego Antoniego Szlachcica „Laurę”. Przysięgę składał na groblach pomiędzy stawami osieckimi. Szczególnie aktywnie działał w strukturach Komitetu Pomocy Więźniom Politycznym Obozu Auschwitz, podejmując w tym zakresie współpracę z Heleną Stupką i Janiną Kajtoch. Miał ku temu osobiste powody, po tym jak jego brat został aresztowany i zginął w obozie Mauthausen oraz jak jego kuzynowie Bogusław i Zygmunt znaleźli się za drutami KL Auschwitz. Gromadzenie żywności z przeznaczeniem dla więźniów było bardzo trudne zwłaszcza po akcji wysiedleńczej przeprowadzonej w podoświęcimskich miejscowościach przez okupanta w 1941 i 1942 roku. Zygmuntowi Urbańczykowi posługującemu się pseudonimami „Zagłoba” i „Schwartz” udało się nakłonić do pomocy m.in. Ludwika Fabera kierownika osieckiego młyna, Jana Baczkowskiego właściciela piekarni w Brzeszczach, Antoniego Piskorka piekarza z Nowej Wsi, Andrzeja Dusika młynarza z Bielan i Ludwika Żurka rzeźnika z Osieka. Dzięki zaufaniu, jakie powszechnie wzbudzał zorganizował całą siatkę ludzi m.in. z Osieka i Polanki Wielkiej, którzy dostarczali kartki żywnościowe bądź wpłacali pieniądze na zakup produktów żywnościowych. Sam prowadził hodowlę trzody
i cykliczny jej ubój, część zgłaszając władzom niemieckim, cześć przeznaczając na potrzeby organizacji. We własnych zabudowaniach gospodarczych „Zagłoba” zorganizował partyzancką melinę, w której przejściowo ukrywali się m.in. Antoni Szlachcic, Jan Wawrzyczek, Jan Kostrzewa czy Władysław Kwaśniak. Samo miejsce było idealnie dobrane, z dala od drogi, zabudowań, w bliskiej odległości od stawów i lasu, a wejścia do kryjówki strzegł pies, pod którego budą było ono umieszczone. Melina ta pełniła również rolę magazynu prowiantowego dla organizacji kierowanej przez Helenę Stupkę. Sam „Zagłoba” wielokrotnie rozwoził prowiant bezpośrednio do miejsc pracy więźniów na Starych Stawach, Krukach bądź w Babicach.

W 1943 roku po reorganizacji obwodu oświęcimskiego AK, przeszedł do komórki „Ochronki” oraz jako łącznik do Zgrupowania Partyzanckiego „Sosienki”. Szczególnie wysoko dowództwo obwodu ceniło sobie znajomość przez „Zagłobę” języka niemieckiego, rosyjskiego i czeskiego. Jego wyjazdy w interesach do Cieszyna czy Bogumina były doskonałą okazją do utrzymywania kontaktów z tamtejszymi organizacjami konspiracyjnymi. Na poczcie w Osieku udało się mu nawiazać porozumienie z pocztmistrzem Romanem Rychłym, byłym nauczycielem z Czarnuchowic na Śląsku, który zgodził się podjąć współpracę z organizacją. Urbańczyk mógł liczyć m.in. na sprawne dostarczanie poczty która przychodziła na jego „lewe” nazwisko oraz na likwidację donosów adresowanych do władz niemieckich. Podbną rolę odgrywała współpracująca z konspiracją Hanka Kojm zatrudniona jako sekretarka na posterunku niemieckiej policji w Osieku. Jako łącznik odporowadzał również więźniów uciekinierów w bezpieczne rejony. Z jego pomocy skorzystał m.in. Stanisław Chybiński, późniejszy z-ca komendatna Inspektoratu AK w Bielsku, który dzięki organizacji uciekł z obozu w 1943 roku. Działalność pomocową wobec więźniów obozu kontynuował do końca 1944 roku mimo realnego zagrożenia zdekonspirowania. Kilkakrotnie jego zabudowania były nachodzone przez policję niemiecką i przeszukiwane. Aresztowano również jego syna Bolesława, chcąc nakłonić go do podpisania volkslisty celem ewentualnego złagodzenia wyroku. „Zagłoba” był jednak hardy i nie uległ, a syn dostał wyrok 2 lat więzienia za uchylanie się od obowiązku pracy. Swojej pracy poświęcał się bez reszty narażając realnie swoją rodzinę: żonę i dziesięcioro dzieci. „Zagłoba” przez cały okres okupacji unikał aresztowania głównie dzięki życzliwości wielu ludzi, którzy na czas pukali do domu pod „Świerklem” z ostrzeżeniem. W 1944 roku w ramach przygotowań do przeprowadzenia na ziemi oświęcimskiej akcji „Burza”, mianowany został przez komendanta obwodu kpt. Jana Wawrzyczka „Danutę” dowódcą placówki Armii Krajowej w Osieku. W styczniu 1945 roku współorganizował udany przerzut rannego „Danuty” do Polanki Wielkiej, a następnie do Hecznarowic. Po wojnie rozpracowywany był przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieństwa

autor: MD, BoW

=================================

Biogram powstał dzięki działalności Stowarzyszenia Auschwitz Memento oraz Centrum Dokumentacji „Nieobojętni spod Auschwitz”. Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie oraz Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu „Patriotyzm Jutra”