PROJEKTY
Auschwitz Memento
podroze-z-pileckim
cena-wolnosci-baner
lustro
glosy-z-auschwitz
sosienki
ucieczka-z-auschwitz
projekt pilecki wspomoz

pogiewontem logo
piasnica logo
siostrzyczka logo
listonosz logo

Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym.iany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

 

 

Migawki z Galerii
Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider

Witold Pilecki bohater niezłomny

Nagrodzony tekst Zbigniewa Razowskiego, studenta historii na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Organizatora wielu wydarzeń kulturalnych oraz popularno-naukowych.

W dzisiejszej Polsce możliwa jest dyskusja na wszystkie tematy. Ścierają się w społeczeństwie polskim różne opinie na wiele zagadnień. Taka sytuacja możliwa jest między innymi dzięki poświęceniu i walce ludzi takich jak bohater niniejszej pracy Witold Pilecki. Dzięki temu, każdy może mieć swoje zdanie i bez narażania się na konsekwencje głosić je.

Problem polega na tym, że niektórzy swoje zdanie opierają na fałszywych przesłankach. Także dotyczy to opinii wygłaszanych niekiedy o Witoldzie Pileckim. Jest on niekwestionowanym bohaterem, ale zdarzają się także głosy, które sugerują, iż jego bohaterstwo nie wypływało ze szlachetnych pobudek, ale było przypadkowe. Taką opinię wygłosili: Andrzej Romanowski i Ewa Cuber-Strutyńska1.

Witold Pilecki był synem Juliana Pileckiego i Ludwiki Pileckiej z domu Osiecimskiej. Miał czworo rodzeństwa. Urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu. Data urodzin jest znamienna dla losów Witolda. Jego późniejszy numer obozowy to 4859, a jego suma skrajnych i środkowych cyfr to właśnie 13. Współwięźniowie Pileckiego z Auschwitz twierdzili, że miała to być zła wróżba, natomiast Pilecki wręcz przeciwnie, cieszył się z tego faktu. Rodzina Pileckiego z dziada pradziada walczyła o Polskę i pielęgnowała tradycje patriotyczne. Witold uczył się i walczył. Maturę zdał w 1921 roku. A w latach 1918-1921 brał udział w wojnach w utrwalaniu polskiej niepodległości w tym i w wojnie bolszewickiej. Miał zdolności artystyczne, pięknie malował. Do 1939 roku cały czas współpracował z wojskiem. W Kampanii Wrześniowej walczył jako dowódca plutonu w szwadronie kawalerii 19 Dywizji Piechoty Armii Prusy. 17 października rozwiązał swój pluton i przeszedł do konspiracji. W Warszawie był jednym z organizatorów Tajnej Armii Polskiej.

We wrześnie 1940 roku dał się złapać w niemieckiej łapance w Warszawie, aby przeniknąć, jako więzień do obozu koncentracyjnego Auschwitz i zorganizować tam ruch oporu. Zadanie to wykonał znakomicie. W kwietniu 1943 roku po 947 dniach pobytu w „piekle na ziemi” uciekł z Auschwitz i powrócił do konspiracji. Cały czas planował i naciskał na dowództwo AK, żeby zbrojnie zlikwidować obóz w Auschwitz. Brał udział w Powstaniu Warszawskim. Po jego upadku, jako jeniec został osadzony w obozach na terenie III Rzeszy, skąd oswobodzili go alianci. Po tym fakcie zgłosił się do armii Andersa i jako jego wysłannik wrócił do Polski. Pracował dla rządu polskiego na uchodźctwie jako informator. Sporządzał opinie i raporty z życia Polaków pod władzą sowiecką po 1945 roku. Taka postawa nie mogła ujść uwadze komunistycznej bezpieki. 8 maja 1947 roku został aresztowany i po fikcyjnym pokazowym procesie skazany na śmierć. Wyrok wykonano 25 maja 1945 roku. Nie pomogła walka o ułaskawienie prowadzona przez wielu więźniów byłego obozu Auschwitz. Nie wstawił się za nim ówczesny premier Cyrankiewicz, który również był więźniem tego koncentracyjnego obozu. Unieważnienie wyroku udało się uzyskać dopiero w 1990 roku.

O rotmistrzu Witoldzie Pileckim zostało napisane już wiele. Ja spróbuje się przyjrzeć osobie naszego narodowego bohatera przez pryzmat osób, z którymi miał okazję żyć, walczyć i przebywać. Nie jest to łatwe zadanie i można popełnić wiele błędów próbując wg tej perspektywy nakreślić sylwetkę rotmistrza.

Jednym z decydujących momentów w życiu Pileckiego była ucieczka z Auschwitz. Zwieńczała ona jego misję pobytu w tym piekle na ziemi. Przebywał tam 947 dni. Pomimo wielu niebezpieczeństw i okazji to utraty życia udało mu się szczęśliwie przeżyć ten okres. Ucieczkę z obozu możemy oglądać oczami jego współwięźnia i towarzysza w tym niebezpiecznym przedsięwzięciu Edwarda Ciesielskiego. Napisał on  relację z ucieczki. Jest ona bardzo szczegółowa, potrafił na przykład wymienić uzbrojenie esesmanów, którzy pilnowali komando piekarzy, w którym pracowali nasi bohaterowie. Jest to dość zastanawiające, biorąc pod uwagę fakt, iż wspomnienia pisał w latach sześćdziesiątych XX wieku. Widać, że traumatyczne doznania utrwaliły w jego świadomości szczegółowy obraz tych tragicznych wydarzeń. Także wspomnienia innych więźniów, niekiedy późniejszych obozów, więzień czy łagrów np. Kazimierza Moczarskiego czy Aleksandra Sołżenicyna pokazują, iż w takich tragicznych okolicznościach fakty wyjątkowo dramatyczne potrafią wyryć się w pamięci osoby, która przeżywa traumatyczne wydarzenie. Same relacje rotmistrza i jego kolegi w szczegółach różnią się od siebie. Stanowi to dodatkowa trudność dla badacza.

Ucieczka Witolda Pileckiego spowodowana była wieloma względami. Najważniejszą z nich byłą chęć spisania dokładnego raportu z pobytu w Auschwitz oraz poinformowaniu osobiście o tragedii narodu żydowskiego i więźniów z innych narodów, jaka rozgrywała się za murami niemieckiego obozu zagłady. Chciał także jak najbardziej pomóc więźniom i doprowadzić do powstania w obozie oraz odbicia go siłą. Być może decyzję o niej, jak też ją samą przyśpieszył fakt aresztowania w Warszawie dwóch byłych jeńców obozu, którzy w niemieckim obozie byli członkami Związku Organizacji Wojskowej, którą to w Auschwitz stworzył Pilecki. Tworząc ją zabezpieczył się przed dekonspiracją organizując ją w system tzw. piątek, ale i tak istniało niebezpieczeństwo, iż podczas śledztwa przeprowadzonego przez niemieckich bandytów, pozbawionych ludzkich sumień i stosujących wszelkie możliwe tortury, jeden z nich zdekonspiruje Witolda Pileckiego2.

Tutaj należy wspomnieć, że od momentu, gdy w odwecie za ucieczkę niemieckie władze obozowe zaczęły skazywały na śmierć 10 przypadkowych osób, organizacja Pileckiego nie organizowała ucieczek nie pomagała w nich a nawet je krytykowała. Sytuacja zmieniła się, gdy Niemcy zrezygnowali z takiej formy opresji3. Od tamtego momentu organizacja pomagała w „wyjściu z obozu” a i dla samego Pileckiego pojawiała się taka możliwość. Zważywszy na te fakty od razu rzuca się w oczy, relacja Ciesielskiego, który przytacza rozmowę z rotmistrzem i od razu stawia jasno sprawę, iż każda próba odzyskania wolności nie miała na celu osiągnięcie osobistych korzyści, a była kontynuacja służby i miała na celu niesienie pomoc więźniom, którzy byli zmuszeni zostać w piekle niemieckiego obozu koncentracyjnego: Pamiętaj, Edek – tłumaczył Tomek – że nie chodzi o ratowanie własnej skóry z tego piekła, ale o cele ogólne4. Autor wspomnień nazywa Pileckiego Tomkiem, ponieważ w obozie rotmistrz przebywał pod innym nazwiskiem, jako Tomasz Serafiński.

Sama ucieczka była bardzo przemyślana i wymagała od organizatorów wielu wysiłków. Zaangażowanych w nią było wiele osób, co ewidentnie świadczy, iż zadanie, jakie sobie postawił Pilecki udając się w paszcze lwa, czyli zorganizowanie w obozie Auschwitz, zostało wzorowo wykonane. Podkreśliłbym także scenę, gdy po raz ostatni Witold i Edward stali na tak zwanym „wszawym apelu”. Ciesielski cieszył się ze to już ostatni taki apel, na co Pilecki ze spokojem odpowiedziałam – Nigdy nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz. Opisujący dodał do dialogu słowa: odparł spokojnie- co dobitnie świadczy o opanowaniu i profesjonalizmie naszego bohatera5. Jak widać był żołnierzem w każdym calu. Wszystko, co robił w Auschwitz miało jakiś głębszy sens i cel. Tylko wybitna jednostka mogła w takim środowisku zachowywać się w taki sposób. W środowisku gdzie człowieczeństwo zostawało za bramą. Gdzie zgromadzeni tam ludzie traktowani byli przez swoich nadzorców dużo gorzej od ich psów. Gdzie życie ludzkie nie miało żadnej wartości. Gdzie za bochenek chleba człowiek potrafił zabić. I my patrzący teraz na to z perspektywy czasu nie mamy moralnego przyzwolenia na ocenianie takich postaw. I właśnie w takim piekle na ziemi Witold Pilecki pozostał człowiekiem a co więcej pozostał polskim żołnierzem w służbie czynnej. Zamienił karabin na słowo otuchy, na kromkę chleba na lekarstwo, mundur na pasiaki, ale dalej wykonywał swoją powinność względem ojczyzny i rodaków.

Więźniowi postanowili uciekać z piekarni. Znajdowała się ona poza obozem. Do tego celu użyli dorobionego klucza, którym odkręcili śrubę w drzwiach, co umożliwiło ucieczkę. Już na początku całej akcji relacjonujący przytacza decyzję Pileckiego, która charakteryzuje jego postać i to, kim był. Razem z osadzonymi w piekarni pracowali także cywile. Ciesielski zwrócił uwagę, iż można było ukraść ich ubrania cywilne co ułatwiłoby ucieczkę, były one dużo lepsze od tych, które oni sami zorganizowali. Na to nie zgodził się jednak nasz bohater, motywując to stwierdzeniem, iż nie można osób trzecich narażać na straty materialne.

W trakcie pracy w piekarni, żeby powzięty zamiar się udał, trzeba było wykonać szereg przemyślanych a często i ryzykownych czynności. Więźniowie byli cały czas pilnowani. Zdecydowanym liderem całej akcji był Pilecki, on wydawał rozkazy i ogarniał operacyjnie cała akcję. Szczęśliwie osadzeni opuścili piekarnię i zaczęli uciekać. Choć byli już na wolności., żeby jednak zostać przy życiu i nie dać się ponownie złapać musieli jak najszybciej oddalić się od obozu. Pilecki miał przygotowana trasę ucieczki oraz miejsce docelowe, gdzie miał się ukrywać przez jakiś czas. W czasie marszu zapobiegliwy dowódca rozpylił substancję, która miała zmylić tropiące psy. W tym miejscu relacje uczestników się różnią, co do sposobu zmylenia ewentualnej pogoni. Ciesielski pisze o jakiejś substancji, którą pokropił z przygotowanej buteleczki ścieżkę, po której szli. Pilecki mówi o sproszkowanym przygotowanym tytoniu, który wysypał podczas biegu z kieszeni6. Bez względu na to jakiego środka użyto, to w obu przypadkach świadczy to jednak niezbicie o tym, iż cała operacja była przeprowadzono wzorowo i przemyślanie. Brała pod uwagę wszelkie możliwości, jakie mogły zaistnieć i narazić na niepowodzenie ucieczkę, a być może także na wsypę jej konspiratorów w obozie Auschwitz.

Podczas szaleńczego biegu ku wolności autor relacji zgubił przygotowane nakrycie głowy. Było to bardzo istotne, gdyż, jako więźniowie wszyscy byli pozbawieni włosów na głowie. Noszenie nakryć pozwalało maskować ten fakt. Z braku innych możliwości na głowę Ciesielskiego trafiła damska chustka. W takim przebraniu wyglądał on w oczach współuciekinierów jak słuszna, bardzo zmęczona kobieta w narciarskich spodniach. To ciekawy element relacji. Można z niego wyczytać, w jakiej kondycji psychicznej byli nasi bohaterowie. Potrafili żartować, pomimo tak ciężkich przeżyć i świadomości ile ich jeszcze czeka. Nie stracili ducha. Było to bardzo ważne w takim momencie życiowej próby. Zresztą relacja Pileckiego z pobytu w niemieckim obozie jest pełna takich właśnie opisów. Wielu więźniów nie traciło ducha i nawet w obliczu śmierci żartowało oraz próbowało pocieszać tych, którzy zostali. Taką zresztą też funkcję miała cała misja rotmistrza. Miała ona dawać nadzieję ducha i sens. Ludzie, gdy wiedzieli, że to nie koniec, że mogą walczyć, że jest cel, nie tracili wiary i po prostu byli odważni. Oczywiście nie było to łatwe, sam Pilecki miewał momenty załamania i wątpliwości, ale trwał na swoim posterunku nieugięcie, wiedząc już, że stanowi wzorzec dla jego kolegów.

W swym opisie ucieczki Ciesielski podkreślił, że Pilecki był oficerem i to zawodowym. Świadomość ta sprawiała, że czuł się pewnie, nie bał się, że zabłądzą i mocno wierzył w sens i powodzenie akcji. Stosunek Ciesielskiego do Pileckiego w tym fragmencie może obrazować stosunek przeciętnego więźnia, który został wciągnięty przez rotmistrza w szeregi tajnej organizacji w obozie do fachowca. Zawodowy żołnierz, który specjalnie dostał się do piekła, w którym żyli osadzeni, musiał być dla nich olbrzymim wsparciem. Dzięki temu mieli świadomość, że nie zapomniano o nich, że Polska dalej o nich walczy nawet w tak beznadziejnej sytuacji.

Zbiegowie szczęśliwe dotarli do parafii w Alwerni, tam dzięki pomocy proboszcza wraz z przewodnikiem przekroczyli granicę III Rzeszy z Generalnym Gubernatorstwem. W kolejnych miejscowościach ostrożnie korzystali już z pomocy mieszkańców, w jednej z nich Pilecki po rozmowie z gospodarzem sporządził szkic terenu i wytyczył trasę marszu. Tu kolejny raz możemy obserwować wojskowe wyszkolenie naszego bohatera i jego profesjonalizm.

Ich celem była Bochnia, już w niedalekiej od niej odległości w puszczy niepołomickiej, niespodziewanie natknęli się na Niemców. Ci zaczęli do nich strzelać, trójka bohaterów rozbiegła się na wszystkie strony usiłując uciec. Na szczęście, wszystkim udał się oddalić niebezpieczeństwo. Pilecki został lekko ranny, ale to już nie przeszkodziło w bezpiecznym dotarciu do celu podróży.

Na miejscu w Bochni zostali serdecznie przyjęci przez państwo Oborów, którzy byli teściami jednego z więźniów obozu i znajomego rotmistrza. To przez niego Oborowie zostali uprzedzeni o gościach, którzy do nich przybędą. Tam Pilecki poprosił o kontakt z przywódcami lokalnego AK. Zaprowadzono go do sąsiedniej miejscowości do Nowego Wiśnicza i tam jako uciekinier z obozu Auschwitz, pod przybraną tożsamością Tomasza Serafińskiego, został przedstawiony samemu Tomaszowi Serafińskiemu. Okazało się bowiem, iż właśnie to tego człowieka tożsamości używał Pilecki w dwu i pół letnim pobycie w obozie. W swoich wspomnieniach tak właśnie przedstawia ten fakt Pilecki. Według nich zaskoczeniem było dla niego, że spotkał właśnie tam człowieka, pod którego nazwiskiem prowadził swoją misję. Żona Tomasza Serafińskiego ten epizod przedstawia inaczej. Twierdzi, że Pilecki świadomie udał się właśnie w tym kierunku i z premedytacją postanowił odszukać Tomasza Serafińskiego, żeby go ostrzec przede ewentualnymi nieprzyjemnościami ze strony Niemców po jego ucieczce7. Różnice te można tłumaczyć faktem, iż pisząc swoje wspomnienia nie był pewien gdzie one trafią, była realna obawa, że mogłyby zaszkodzić jeszcze Tomaszowi Serafińskiemu, dlatego w swojej relacji zaszyfrował te informacje. Podobnie postąpił z opisem jego aresztowania przez gestapo podczas łapanki. W swojej relacji podał, iż podszedł do łapanki na ulicy, natomiast Eleonora Ostrowska zeznaje, że do łapanki Niemcy wzięli Pileckiego prosto z jej mieszkania gdzie mieszkał. Wyraźnie z tego opisu wyłaniają nam się cechy rotmistrza. Wszystko, co robił, robił tak, żeby maksymalnie ludziom pomóc i minimalnie zaszkodzić. Jego wieloletnie przygotowanie wojskowe, a potem konspiracyjne, stworzyło z niego żołnierza wręcz doskonałego.

To swoje doświadczenie konspiracyjne przekazywał także swojej córce, jak wspominała opowiadając o nim. Już po pobycie w Auschwitz i gdy mieszkał w Warszawie często kontaktował się oraz odwiedzał rodzinę. Dla córki był niekwestionowanym autorytetem. W wywiadach wspomina, jakim ojcem był rotmistrz. Co rzuca się w oczy jeszcze przed doświadczeniami z obozu, to to, że każde życie było dla niego bardzo ważną wartością. Uczył swoje dzieci, że nie wolno zabijać bezmyślnie nawet owadów. Jakim przeżyciem musiały być dla takiego człowieka obrazy, które musiał oglądać codziennie w rzeczywistości niemieckiego lagru. Od najmłodszych lat uczył także swoje latorośle odpowiedzialności i porządku. Na przykład na śniadanie dzieci nakładały sobie owsiankę same. Mogły nałożyć mniej lub więcej, ale zawsze talerz po zjedzeniu musiał pozostać pusty. W rozmowach przeprowadzonych ze swoją „genarałką”, jak pieszczotliwie nazywał swoją córkę Pilecki, można także wyczytać jak gospodarny i zapobiegliwy był rotmistrz. Bolał nad dolą chłopów, którzy wykorzystywani byli przez pośredników i stworzył spółdzielnię, dzięki której okoliczni chłopi zarabiali znacznie więcej. Nie wykorzystywał swoje pozycji i szanował wszystkich ludzi. Gdy był na jakimś przyjęciu w okolicznych dworach, nigdy nie zostawał do takiej później pory, żeby wracając mógł spotkać pracujących już na polu rolników. Dzięki temu, gdy weszła Armia Radziecka i siepacze Stalina szukali i bezwzględnie tępili ziemiaństwo okoliczni mieszkańcy udzielili schronienia rodzinie Pileckiego i uratowali ją.

Kolejną chwalebna kartą z życia Witolda Pileckiego był udział w Powstaniu Warszawskim. Walczył w zgrupowaniu Chrobry II. Z ogólnie dostępnych materiałów źródłowych, znaleźć można wspomnienia uczestników powstania, zebrane na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego. Wspominał go Jerzy Henry Nachtman. Pilecki miał rozkaz zdobyć budynek Dyrekcji Wodociągów. Miał mało ludzi i niewystarczająca ilość broni. Nie chcąc narażać ludzi na beznadziejna walkę uciekł się do sposobu. Zamiast atakować frontalnie nakazał wybić przejście przez mury. Dzięki temu oddział szturmowy mógł zająć strategiczne miejsce, co umożliwiło zdobycie budynku. O Pileckim wspomniał także Jan Sibiga i Bohdan Zbigniew Walasek, ale ograniczone są one tylko do wymienienia jego nazwiska, jako towarzysza broni.

Ostatnim świadectwem, jaki przytoczę są wspomnienia Eleonory Ostrowskiej. To właśnie z jej mieszkania rotmistrz został aresztowany podczas łapanki. Przed tymi wydarzeniami Pilecki aktywnie działał w konspiracji, a do tego celu wykorzystywał także mieszkanie autorki wspomnień. Pisała ona, że Pilecki zawsze był pełen wiary i nadziei na przyszłość. Miał duże sukcesy w pracy podziemnej w czerwcu 1940 roku według niej było już 400 członków Tajnej Armii Podziemnej. Swoją pracę w konspiracji traktował, jako swoją powinność i nie podkreślał swoich zasług ani nie liczył na żadne zaszczyty. Z relacji dowiadujemy się o szczegółach aresztowania, które Pilecki ze względu na Bezpieczeństwo swojej gospodyni pominął w swoim raporcie. Znajdujemy także fragment, w którym pisała jak zawiedziony był Pilecki, że niemożliwy był fakt zbrojnego oswobodzenia Auschwitz. Ostrowska w swoich wspomnieniach opisuje także powojenne losy Pileckiego, że gdy powrócił do kraju po klęsce Niemiec i gdy zaczęły się prześladowania członków Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych, to Pilecki, który był wysłannikiem rządu na wychodźstwie, nie zważał na niebezpieczeństwo i sporządzał dla Rządu Polskiego w Londynie meldunki z sytuacji w kraju. Dalej też odwiedzał mieszkanie Eleonory. Ostrowska pisała, że był bardzo niespokojny i przygnębiony. Działalność, jaką prowadził zgodnie ze swoim sumieniem i żołnierska przysięgą nie mogła niestety być tolerowana przez komunistyczny reżim, który zainstalował się na terenie Polski. Doprowadziło to do aresztowania, pokazowego i sfingowanego procesu oraz zamordowania Witolda Pileckiego8.

Dzięki jego walce i takim jak jemu podobnych osób udało się jednak odzyskać niepodległość. Dzięki niemu praca taka jak ta możliwa jest do napisania. Zawdzięczamy to bezpośrednio bohaterowi Witoldowi Pileckiemu i jego działalności.

 

 

 

 

BIBLIOGRAFIA

 

  1. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oswięcimiu, Zespół Oświadczenia, t.125, k.178, relacja Ludmiły Serafińskiej.

  2. Edwartd Ciesielski, http://projektpilecki.pl/index.php/konkurs/12-konkurs/raport/42-edward-ciesielski-wspomnienia-oswiecimskie-fragmenty, 30.10.2016.

  3. Ewa Cuber-Strutyńska, Witold Pilecki. Konfrontacja z legendą o „ochotniku do Auschwitz”, Zagłada Żydów. Studia i Materiały, nr 10, R. 2014, t. I.

  4. Adam Cyra, Rotmistrz Pilecki.Oochotnik do Auschwitz, Warszawa 2014.

  5. Andzrzej Romanowski, http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1542659,1,ipn-podwaza-legende-rotmistrza-pileckiego.read, 30.10.2016.

1 A. Romanowski, http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1542659,1,ipn-podwaza-legende-rotmistrza-pileckiego.read, 30.10.2016.

E. Cuber-Strutyńska, Witold Pilecki. Konfrontacja z legendą o „ochotniku do Auschwitz”, Zagłada Żydów. Studia i Materiały, nr 10, R. 2014, t. I.

2 A. Cyra, Rotmistrz Pilecki.Oochotnik do Auschwitz, Warszawa 2014, s. 92.

3 Tamże, s.301, 317.

5 Tamże.

6 A. Cyra, Rotmistrz Pilecki…, s.387.

 

7 Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oswięcimiu, Zespół Oświadczenia, t.125, k.178, relacja Ludmiły Serafińskiej.

8A. Cyra, Rotmistrz Pilecki…, s.167-196.

Wspomóż Nas

Nasza działalność opiera się o wolontariat i darowizny osób fizycznych.

W tym momencie zbieramy środki finansowe na:

  • powstanie objazdowej wystawy "Niezłomni spod Auschwitz",
  • wydanie książki o bohaterskich żołnierzach oddziału AK "Sosienki", którzy zorganizowali najwięcej ucieczek z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Jeśli popierasz cele Stowarzyszenia Auschwitz Memento wesprzyj nas darowizną poprzez system PayPal. Kliknięcie w powyższy obrazek przeniesie Cię na strony PayPal gdzie można przekazać darowiznę.

Można także wesprzeć Stowarzyszenie poprzez wpłaty na konto bankowe:

Bank Spółdzielczy w Andrychowie O/ Oświęcim
58 8110 1023 2003 0300 3381 0001 z dopiskiem “Darowizna na cele statutowe” w tytule przelewu a także podaniem adresu mailowego i krótkimi danymi osobowymi, które umożliwią podziękowanie za pomoc w realizacji projektu.

Dziękujemy!

Partnerzy
wejherowo gdynia udskior
fio marszalek malopolski 2 mhp
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wtórna publikacja lub rozpowszechnianie treści publikowanych przez Stowarzyszenie
bez uprzedniej pisemnej zgody Zarządu Stowarzyszenia zabronione.